TRX - magiczne taśmy okiem laika

post_photo

luty 19, 2014


Jako świeżo upieczona maniaczka bycia fit oznajmiam wszystkim, którzy chcą słuchać i również tym, którzy mają na to średnią ochotę – ruch jest genialnym lekarstwem na wszystkie dolegliwości. I wtedy pada magiczne pytanie – siłownia? Nie, coś lepszego - TRX. Wyraz zdziwienia na twarzy rozmówcy – bezcenne. Ale spokojnie.. Jest tego więcej. Zdziwienie rośnie, gdy zaczynam tłumaczyć co to właściwie ten TRX i z czym to się je. Pasy w kształcie odwróconej litery Y, trening w podwieszeniu, ćwiczenia wykonywane z obciążeniem własnego ciała, regulacja trudności z uwzględnieniem kąta nachylenia. Dla laika to zdecydowanie za dużo. Ten bowiem słucha i diagnozuje. To nie dla mnie. Ci z większą wyobraźnią wizualizują – średniowieczne narzędzie tortur, na którym trener wydobywa zeznania i tajemnice największych grzechów dietetycznych popełnionych przez ćwiczącego i całą jego rodzinę, mniej więcej do siódmego pokolenia. Z tymi zeznaniami się zgadza, zwłaszcza, jeśli trener uzna, że stopień zaawansowania i kondycja ćwiczącego pozwalają na „delikatne” podkręcenie tempa. Reszta? Potwarz!

Fachowcy, których opinii zawsze warto przecież słuchać dowodzą - TRX to nic innego jak proste urządzenie treningowe, które z powodzeniem może zastąpić w pełni wyposażoną siłownię. Prawda. Trening w zawieszeniu to metoda wysiłkowa, która wzmacnia i rozciąga mięśnie. Trenując wykorzystujemy obciążenie własnego ciała oraz siłę grawitacji. Prawda. To pozornie proste ćwiczenia, które angażują całe ciało podczas jednej sesji. I to też prawda. Na dokładkę spalamy kalorie, rzeźbimy ciało, wzmacniamy mięśnie głębokie oraz poprawiamy motoryczność i stabilizację. No i jest jeszcze dobra wiadomość dla tych po kontuzjach, początkujących, tych z bolącymi kolanami i zastanymi stawami – dzięki magicznym paskom nie zrobimy sobie krzywdy, nie obciążymy stawów. Fachowcy są w stanie wyliczyć ile ćwiczeń na TRX można wykonać. Mnie, osobie, która szybko się nudzi wystarczy informacja, że jest ich na tyle dużo, by przez wiele miesięcy się nie nudzić, poznawać kolejne pozycje, dostawać coraz nowsze wyzwania. Zwyczajnie rozwijać się. I żeby było jasne – kiedy oni (czytaj fachowcy) mówią, że TRX to trening dla każdego – mają rację. Mistrzem fitnessu to ja nie byłam. A dałam radę. Chciałam schudnąć – schudłam. Chciałam poprawić kondycję – poprawiłam. Chciałam mieć większą wytrzymałość- mam. A teraz, jak już jestem taka wyćwiczona, sprawna i zaawansowana nadal mam co robić. I to dzięki dwóm taśmom przyczepionym do sufitu i jednej Pani z Fitness Tribe, która dokładnie wie co z nimi powinnam robić.

Polecam. Beata, klientka Fitness Tribe

Ps. Oświadczam, że co powyżej osobiście przeżyłam, hektolitry potu wylałam i nikt mnie nie namawiał do wydawania jakichkolwiek opinii o sprzęcie wykorzystywanym podczas treningów. Ja tak sama z siebie.

Ps.2 Wszystkie mądre stwierdzenia, fachowe zwroty i elementy powyższego tekstu świadczące o profesjonalnej wiedzy o sprzęcie zaczerpnęłam od trenerek Fitness Tribe: Ani, Gosi i Iwony.



Tagi: TRX
Kategoria: Trening

user_avatar

Instruktor fitness, TRX, Pilates&Stretch oraz Tribal Pump.


Dodaj komentarz

Musisz być zalogowany, aby napisać odpowiedź.